Prasa

16 organizacji apeluje do KE o lepszy dostęp dziennikarzy do dokumentów

Ilustracja: Wysunięta szuflada metalowej szafy archiwalnej, w której stoi tylko kilka teczek, a reszta przegródek jest pusta
Grafika: medianews.com.pl

Szesnaście redakcji, stowarzyszeń dziennikarskich i organizacji broniących wolności prasy wysłało w środę 28 października 2026 r. list do przewodniczącej Komisji Europejskiej Ursuli von der Leyen. Wśród sygnatariuszy są m.in. Committee to Protect Journalists (CPJ), Europejska Federacja Dziennikarzy (EFJ) i Międzynarodowa Federacja Dziennikarzy (IFJ). List podpisały też Międzynarodowe Konsorcjum Dziennikarzy Śledczych (ICIJ) i sieć Organized Crime and Corruption Reporting Project (OCCRP). Organizacje piszą, że Komisja utrudnia dziennikarzom dostęp do dokumentów potrzebnych do kontrolowania spraw publicznych. Według nich rozpatruje wnioski z dużym opóźnieniem, odmawia z wątpliwych powodów albo wydaje dokumenty z tyloma zaczernieniami, że niewiele z nich wynika. Pierwszy z pięciu postulatów dotyczy wycofania wewnętrznych przepisów, które Komisja przyjęła w grudniu 2024 r.

Co zarzucają Komisji

W liście sygnatariusze odwołują się do orędzia o stanie Unii, które von der Leyen wygłosiła w 2025 r. Przypominają, że sama mówiła wtedy, iż poinformowani obywatele są niezbędni, by rozliczać rządzących. Ich zdaniem to właśnie Komisja nie przekazuje dziennikarzom dokumentów o sprawach ważnych dla obywateli UE, w tym o interesach finansowych i politycznych.

Oprócz opóźnień, odmów i zaczernień sygnatariusze zarzucają Komisji, że w niektórych przypadkach nie przechowuje ważnych dokumentów i nie archiwizuje ich właściwie. Według nich przez te problemy w całej Europie cierpi debata publiczna, a tematy, które powinny trafić do mediów, się nie ukazują. „Reputacja Komisji Europejskiej jako strażniczki demokratycznych wartości UE jest zagrożona” – napisali autorzy listu.

List podpisały: Article 19, Committee to Protect Journalists, EUobserver, Europejska Federacja Dziennikarzy, Follow the Money, Forbidden Stories, Free Press Unlimited, IFEX, Index on Censorship, Międzynarodowe Konsorcjum Dziennikarzy Śledczych, Międzynarodowa Federacja Dziennikarzy, Międzynarodowy Instytut Prasy (IPI), Investigate Europe, Netzwerk Recherche, Organized Crime and Corruption Reporting Project i PEN International. Na liście nie ma polskich redakcji ani stowarzyszeń.

Pięć postulatów

Sygnatariusze oczekują, że Komisja:

  1. Uchyli wewnętrzne przepisy z grudnia 2024 r., które według nich utrudniają dostęp do dokumentów, i będzie ściśle stosować rozporządzenie 1049/2001 o publicznym dostępie do dokumentów UE.
  2. Będzie regularnie publikować dane o wnioskach składanych przez dziennikarzy, w tym o czasie oczekiwania na odpowiedź.
  3. Poprze Europejskiego Rzecznika Praw Obywatelskich, gdy ten sprawdza, czy szkody, na które Komisja powołuje się przy odmowie, są realne, a odmowa konieczna i proporcjonalna.
  4. Stworzy pełny, publiczny elektroniczny rejestr dokumentów, do którego zobowiązują ją art. 11 i 12 rozporządzenia. Rejestr miałby obejmować wszystkie dokumenty legislacyjne i przygotowawcze oraz wszystko, co już wcześniej udostępniono na wniosek, razem z metadanymi i w formacie do odczytu maszynowego.
  5. Przywróci plan działania na rzecz lepszego dostępu dziennikarzy do informacji. Plan miałby obejmować wdrożenie zaleceń Rzecznika ze specjalnego raportu o czasie rozpatrywania wniosków przez Komisję (sprawa OI/2/2022/OAM), pełne wykonywanie wyroków Trybunału Sprawiedliwości UE dotyczących dostępu do dokumentów oraz lepsze archiwizowanie dokumentów i przygotowanie urzędników do szybkiej obsługi wniosków.

Rozporządzenie 1049/2001 to unijny odpowiednik ustawy o dostępie do informacji publicznej. Daje prawo wnioskowania o dokumenty Parlamentu Europejskiego, Rady UE i Komisji. Instytucja ma 15 dni roboczych na odpowiedź i może ten termin wydłużyć. Po odmowie wnioskodawca może poprosić o ponowne rozpatrzenie sprawy, a potem złożyć skargę do Rzecznika albo do sądu UE. Europejski Rzecznik Praw Obywatelskich, którym jest obecnie Teresa Anjinho, bada skargi na niewłaściwe administrowanie w instytucjach Unii.

Spór o przepisy z grudnia 2024 r.

Przepisy, których uchylenia chcą sygnatariusze, to zmienione w grudniu 2024 r. wewnętrzne przepisy Komisji o dostępie do dokumentów. Krytykowano je, zanim powstał list. W marcu 2025 r. organizacja Access Info Europe razem z Emiliem De Capitanim i Päivi Leino-Sandberg wniosła do Sądu UE skargę o unieważnienie części tych przepisów. Twierdzą, że naruszają one Kartę praw podstawowych UE, traktaty i samo rozporządzenie. Access Info zarzuca Komisji, że:

  • zawęziła definicję „dokumentu”;
  • dodała wyjątki od obowiązku rejestrowania dokumentów;
  • wprowadziła obowiązek usuwania wiadomości tekstowych;
  • zawęziła pojęcie „dokumentów legislacyjnych”, które muszą być dostępne bez wniosku;
  • poszerzyła listę kategorii dokumentów, przy których zakłada się z góry, że nie należy ich ujawniać.

Osobno przepisy zakwestionowała organizacja prawnicza ClientEarth. Złożyła wniosek o ich ponowną kontrolę i powołała się na naruszenie prawa ochrony środowiska, rozporządzenia 1049/2001 i Karty praw podstawowych.

Według autorów newslettera Secrecy Tracker, który wspólnie przygotowują EUobserver, Follow the Money i Investigate Europe, zmiana z 2024 r. ograniczyła definicję dokumentu. Ich zdaniem wyłączyła też spod wniosków całe obszary pracy Komisji, takie jak egzekwowanie unijnych przepisów wobec największych platform cyfrowych. Wszystkie trzy redakcje podpisały list.

Pfizergate i Gaza

Autorzy newslettera Secrecy Tracker przypominają w tym kontekście sprawę SMS-ów, które Ursula von der Leyen wymieniała z prezesem Pfizera Albertem Bourlą podczas negocjacji zakupu szczepionek przeciw COVID-19. Dziennikarz „The New York Times” złożył wniosek o dostęp do tych wiadomości. Komisja odmówiła i tłumaczyła, że ich nie ma, bo według jej wewnętrznych zasad rejestruje się tylko dokumenty zawierające „ważne i nie krótkotrwałe” informacje. 14 maja 2025 r. Sąd UE unieważnił tę decyzję. Uznał, że Komisja nie wyjaśniła wiarygodnie, dlaczego nie może znaleźć wiadomości, i naruszyła zasadę dobrej administracji. Komisja zapowiedziała wtedy, że przeanalizuje wyrok i wyda nową decyzję z dokładniejszym uzasadnieniem.

EUobserver, jeden z sygnatariuszy, prowadzi własny spór z Komisją o dostęp do dokumentów. W lutym redakcja poprosiła o dokumenty na temat finansowanych przez UE projektów infrastrukturalnych w Strefie Gazy. Chciała ustalić, w jakim stopniu izraelskie ataki zniszczyły tę infrastrukturę. Według EUobserver Komisja odmówiła wydania 17 dokumentów, bo uznała, że ich ujawnienie nie jest uzasadnione nadrzędnym interesem publicznym, a odwołanie redakcji zostało bez odpowiedzi. W październiku sprawą zajęła się Rzeczniczka Teresa Anjinho. Zażądała, by Komisja odpowiedziała na odwołanie najpóźniej do 4 listopada. Jeśli Komisja tego nie zrobi, Rzeczniczka sama przejrzy dokumenty.

Inicjator listu chce spotkania

List zainicjował Tom Gibson z CPJ. Poprosił gabinet przewodniczącej Komisji o spotkanie w tej sprawie. „Komisja Europejska deklaruje, że stoi na straży wolności prasy w Europie i w polityce zagranicznej. Tymczasem w Brukseli stawia przeszkody dziennikarzom, którzy relacjonują pracę instytucji – jak się wydaje, po to, by zachować kontrolę nad oficjalnym przekazem” – powiedział Gibson. Dodał, że jeśli to się nie zmieni, Komisję będzie można oskarżyć o podwójne standardy.

Źródła: Committee to Protect Journalists, EUobserver, Access Info Europe

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *