Internet

Ustawa o blokowaniu nielegalnych treści w sieci czeka na decyzję prezydenta

Ilustracja: Na biurku leży wydrukowany, zbindowany projekt ustawy z napisem Akt o usługach cyfrowych na okładce, obok zamknięte pióro i kalendarz biurkowy z napisem „do 13
Grafika: medianews.com.pl

Prezydent Karol Nawrocki ma czas do 13 listopada na decyzję w sprawie drugiej ustawy wdrażającej w Polsce unijny Akt o usługach cyfrowych (DSA, Digital Services Act). Może ją podpisać, zawetować albo skierować do Trybunału Konstytucyjnego. Ustawa ma dać prezesowi Urzędu Komunikacji Elektronicznej (UKE) i przewodniczącemu Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji (KRRiT) prawo nakazywania platformom internetowym blokowania nielegalnych treści, od materiałów z wykorzystywaniem seksualnym dzieci po phishing i piractwo. W piątek 6 listopada wchodzi w życie pierwsza ustawa z tego pakietu, która powierza prezesowi UKE rolę krajowego koordynatora ds. usług cyfrowych.

Parlament przekazał prezydentowi nowelizację ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną (druk sejmowy nr 2693) 23 października. Od tego dnia biegnie 21-dniowy termin na decyzję. W czwartek Ministerstwo Cyfryzacji poinformowało, że ustawa nadal czeka na podpis. Jeśli prezydent ją podpisze, przepisy zaczną obowiązywać trzy miesiące po ogłoszeniu.

Kto i na czyj wniosek zablokuje treść

Nakazy co do zasady ma wydawać prezes UKE, a w sprawach treści na platformach udostępniania wideo przewodniczący KRRiT. W części spraw rozstrzygać będą sądy. Wnioski będą mogli składać:

  • prokurator,
  • Policja,
  • Krajowa Administracja Skarbowa,
  • Straż Graniczna (w sprawach handlu ludźmi i nielegalnej migracji),
  • podmioty uprawnione z tytułu praw autorskich i pokrewnych,
  • sami użytkownicy internetu.

Dla branży medialnej ważne jest, że po nakaz będzie mógł sięgnąć posiadacz praw autorskich. Na liście treści jest nielegalne rozpowszechnianie utworów, czyli przestępstwo z art. 116 prawa autorskiego. Przed złożeniem wniosku do urzędu trzeba będzie skorzystać z systemu zgłaszania treści na platformie. Osoby uczestniczące w wydawaniu decyzji nie będą mogły należeć do partii politycznych ani publicznie manifestować poglądów politycznych.

Ustawa działa też w drugą stronę. Użytkownik, którego legalny wpis platforma zablokowała bezpodstawnie albo przez pomyłkę, będzie mógł poprosić prezesa UKE lub przewodniczącego KRRiT o nakaz przywrócenia treści.

Cztery tryby w zależności od przestępstwa

Tempo i sposób działania mają zależeć od rodzaju przestępstwa:

  • Natychmiastowa wykonalność z mocy ustawy. Dotyczy treści związanych z seksualnym wykorzystywaniem małoletnich: pokazywania dzieciom pornografii, groomingu (nawiązywania przez internet kontaktu z dzieckiem w celu jego wykorzystania), propagowania pedofilii oraz materiałów przedstawiających seksualne wykorzystywanie dzieci.
  • Natychmiastowa wykonalność na wniosek Policji lub prokuratora. Dotyczy przemocy i gróźb motywowanych nienawiścią (art. 119 § 1 Kodeksu karnego), przyjęcia zlecenia zabójstwa, nakłaniania do samobójstwa lub pomocy w nim oraz nakłaniania do spowodowania u siebie ciężkiego uszczerbku na zdrowiu.
  • Postanowienie sądu zamiast decyzji urzędu. Dotyczy propagowania ustrojów totalitarnych, nawoływania do nienawiści na tle narodowościowym, etnicznym, rasowym lub wyznaniowym oraz publicznego znieważania z tych powodów (art. 256 i 257 k.k.). W tych sprawach urząd przekaże akta sądowi powszechnemu, który będzie miał 14 dni na wydanie postanowienia.
  • Zwykła procedura. Obejmuje m.in. handel ludźmi, groźby karalne, kradzież tożsamości, rozpowszechnianie intymnych materiałów bez zgody, fałszywe alarmy, oszustwa internetowe i phishing, naruszenia praw autorskich, handel podróbkami, nielegalną sprzedaż wyrobów tytoniowych i nikotynowych oraz nielegalny handel towarami i usługami.

Ustawa przewiduje też rejestr domen prowadzony przez prezesa UKE. Trafią do niego strony, które stale służą do rozpowszechniania nielegalnych materiałów, oraz takie, z których nie da się wyegzekwować usunięcia pojedynczej treści. Dostawcy internetu będą musieli bezpłatnie zablokować wpisaną domenę w ciągu 48 godzin na poziomie serwerów DNS, czyli systemu tłumaczącego adresy stron na adresy techniczne. Użytkownik zamiast strony zobaczy komunikat informacyjny.

Krótsze terminy, odwołanie do sądu

Według ustawy uchwalonej 8 października urząd ma mieć zasadniczo od 2 do 7 dni na wydanie decyzji. Od decyzji prezesa UKE lub przewodniczącego KRRiT nie będzie odwołania administracyjnego. Strona będzie mogła natomiast w ciągu 14 dni wnieść sprzeciw do sądu powszechnego. Poza trybami natychmiastowymi nakazy nie będą wykonywane, dopóki nie będzie można ich zakwestionować w sądzie.

Senat skrócił terminy w sprawach objętych natychmiastową wykonalnością. Platformy będą miały na przekazanie dowodów 24 godziny zamiast 14 dni, a autorzy treści 24 godziny zamiast 2 dni. Senatorowie skrócili też vacatio legis, czyli czas od ogłoszenia ustawy do jej wejścia w życie, z sześciu do trzech miesięcy.

Głosowania w parlamencie

Sejm uchwalił ustawę 8 października: 242 posłów było za, 61 przeciw, 136 wstrzymało się od głosu. Wcześniej projekt od początku września czekał na głosowanie. Do porządku obrad trafił po atakach w szkołach w Leszczydole-Nowinach i Ostrołęce na początku października. Premier Donald Tusk zaproponował wtedy, by państwo mogło szybko blokować mowę nienawiści w internecie.

Senat przyjął ustawę 13 października z dziesięcioma poprawkami: 64 senatorów było za, nikt nie był przeciw, 28 wstrzymało się od głosu. Kontrowersje wywołała poprawka dotycząca przemocy i gróźb motywowanych m.in. rasą, wyznaniem lub przynależnością polityczną (art. 119 § 1 k.k.). Według niej w tych sprawach decyzje mają wydawać prezes UKE lub przewodniczący KRRiT, a nie sąd. 22 października Sejm przyjął dziewięć z dziesięciu poprawek. Odrzucona miała charakter redakcyjny. Za odrzuceniem poprawki o przestępstwach z nienawiści głosowało 194 posłów, głównie z klubów PiS, Rozwój Plus i Konfederacji, a 238 było przeciw.

Weto ze stycznia i zastrzeżenia wobec projektu

To druga próba przyjęcia takich przepisów. 9 stycznia 2026 r. prezydent zawetował pierwszą, całościową ustawę wdrażającą DSA, uchwaloną w 2025 r. Mówił wtedy, że nie może podpisać „ustawy, która w praktyce oznacza administracyjną cenzurę”. Po wecie Ministerstwo Cyfryzacji podzieliło przepisy na dwie ustawy. Pierwsza dotyczy organów nadzoru, skarg i kar, druga procedury blokowania treści.

W połowie października, w rozmowie z Polsat News, prezydent Nawrocki powiedział, że nie ma nic przeciwko eliminowaniu stron, na których krzywdzi się dzieci. Dodał jednak, że prawo prowadzące do usuwania z mediów społecznościowych poglądów niezgodnych z wyobrażeniami premiera lub Komisji Europejskiej jest dla niego nie do przyjęcia.

Krytycznie oceniał projekt także Sąd Najwyższy. W opinii z 14 lipca 2026 r. uznał, że cel walki z przestępczością w sieci zasługuje na poparcie. Wskazał jednak, że szeroki katalog przestępstw, łatwość blokowania i jednoinstancyjne postępowanie przed urzędem grożą nadmiernym blokowaniem legalnych treści i naruszeniem wolności słowa oraz prasy.

Wicepremier i minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski po zakończeniu prac w parlamencie zaapelował do prezydenta: „Liczę na podpis pod ustawą, bo nie możemy dłużej zwlekać z zapewnieniem obywatelom skuteczniejszej ochrony w sieci”. Wiceminister cyfryzacji Dariusz Standerski podawał w parlamencie dane z państw UE, które wdrożyły DSA. Według nich od początku roku zablokowano tam ponad 6 mld nielegalnych treści, z czego 98 proc. platformy usunęły samodzielnie.

Co zmienia się w piątek

Niezależnie od decyzji prezydenta 6 listopada wchodzi w życie ustawa z 4 września 2026 r. (Dz.U. z 2026 r. poz. 1296), którą prezydent podpisał 25 września. Od piątku prezes UKE będzie koordynatorem ds. usług cyfrowych. Będzie nadzorował stosowanie DSA, rozpatrywał skargi użytkowników, nakładał kary i współpracował z Komisją Europejską. Część kompetencji otrzymają przewodniczący KRRiT (platformy udostępniania wideo) i prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów (ochrona konsumentów). Ustawa określa też zasady certyfikacji zaufanych podmiotów sygnalizujących, których zgłoszenia nielegalnych treści platformy mają rozpatrywać priorytetowo, oraz zweryfikowanych badaczy, którzy mogą uzyskać dostęp do danych platform na potrzeby badań.

UKE zastrzega, że nie będzie bezpośrednio nadzorował każdej usługi dostępnej w Polsce. Co do zasady właściwy jest regulator z kraju, w którym dostawca ma główne miejsce działalności w UE. Nad największymi platformami i wyszukiwarkami, czyli tymi, które mają co najmniej 45 mln średnich miesięcznych aktywnych odbiorców w UE, nadzór w zakresie dodatkowych obowiązków sprawuje wyłącznie Komisja Europejska. Użytkownik z Polski będzie jednak mógł złożyć skargę do prezesa UKE także na zagranicznego dostawcę. Urząd oceni skargę i w razie potrzeby przekaże ją właściwemu koordynatorowi.

Rząd tłumaczy pośpiech presją z Brukseli. Komisja Europejska w maju 2025 r. skierowała przeciwko Polsce skargę do Trybunału Sprawiedliwości UE, bo Polska nie wyznaczyła koordynatora ds. usług cyfrowych ani nie dała mu uprawnień. Państwa członkowskie miały na to czas do 17 lutego 2024 r. Gawkowski mówił w Senacie, że przewodnicząca Komisji wskazała w piśmie, iż Polska jest ostatnim państwem UE, które nie wdrożyło tych przepisów.

Źródła: Ministerstwo Cyfryzacji, PAP, Polsat News

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *